Patron


Życiorys

Paweł Juros (1928-1997) – znany legnicki lekarz; chirurg. Społecznik i działacz związkowy; senator RP - II kadencji. Współtwórca Ośrodka Diagnostyki Onkologicznej Społecznej Fundacji Solidarności w Legnicy. Orędownik Komitetu Obywatelskiego „Solidarności” w Legnicy.

Urodził się 14 listopada 1928 r. w Krasiejowie na Śląsku Opolskim w rodzinie katolickiej z polskimi tradycjami. Pierwsze nauki pobierał w szkole niemieckiej (innej nie było), a języka polskiego uczył się z gazet i książek, których był wielkim miłośnikiem.

Pod koniec wojny, gdy miał zaledwie 17 lat, wcielono go do Wehrmachtu, skąd krótko potem trafił do obozu jenieckiego.

Po wojnie ukończył szkołę średnią w Opolu, uczęszczając do jednej klasy z późniejszym biskupem Alfonsem Nossolem. Rodzina jego mieszkała wówczas w Ozimku. Miał pięciu braci i siostrę, których po przedwczesnej śmierci ojca (Paweł był wówczas kilkuletnim chłopcem) wychowywała samotnie matka. Mimo iż nie był najstarszy, matka i rodzeństwo bardzo się z nim liczyli, a on świadczył im nieustającą pomoc.

Dwóch spośród jego braci zostało księżmi. Ks. Józef jest misjonarzem w Niemczech (wcześniej w Tanzanii), a ks. Helmut, profesorem zwyczajnym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Podjął studia medyczne na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej we Wrocławiu, uzyskując w 1954 r. dyplom lekarza. Z dyplomem tym przyjął nakaz podjęcia pracy w Szpitalu Miejskim w Legnicy. Doskonaląc się zawodowo, w marcu 1966 r. uzyskał specjalizację drugiego stopnia z zakresu chirurgii ogólnej.

W karierze lekarskiej doszedł do stanowiska ordynatora Oddziału Chirurgii. Funkcję tę powierzono mu 30. 09. 1981 r. (w Szpitalu Chirurgicznym w Legnicy). Po przejściu na emeryturę, od 1 lipca 1996 r. zatrudniony został na stanowisku starszego asystenta Oddziału Chirurgicznego w Wojewódzkim Szpitalu w Legnicy.

Od roku 1958 sprawował funkcję przewodniczącego Wojewódzkiej Komisji ds. Inwalidztwa i Zatrudnienia w ZUS – Oddział Legnica.

Jego przyjaciele ze środowiska lekarskiego wspominają go, jako człowieka niezwykle prawego, wymagającego i zdyscyplinowanego, a jednocześnie - mimo pozorów oschłości - gołębiego serca. Nigdy nie odmawiającego pomocy pacjentom; wielu z nich zabiegało, by osobiście ich leczył (operował, bądź przynajmniej asystował przy operacjach). Był erudytą, ale też na swój sposób ekscentryczny: ubierał się niedbale, nigdy nie zabiegał o praktykę prywatną, czy kupno samochodu, przedkładając duchowość nad sprawy materialne.

Od 1980 roku należał do „Solidarności”; był założycielem i członkiem Komitetu Obywatelskiego w Legnicy. Pod koniec życia pełnił funkcję członka Komisji Zakładowej przy Wojewódzkim Szpitalu.

W roku 1989, wspólnie z przyjaciółmi: senatorem RP - I kadencji Stanisławem Obertańcem i senatorem RP - IV kadencji Dorotą Czudowską oraz gronem związanych z ideą osób: Franciszkiem Grzywaczem, Aliną Jurczak, Czesławą Kupeć, Teresą Leśniak, Grażyną Litwin, Andrzejem Maciejewskim, Jolantą Moralewicz, Małgorzatą Okińczyc, Ewą Podziewską, Andrzejem Potyczem i Marią Przystasz organizował Społeczny Komitet Budowy Ośrodka Diagnostyki Onkologicznej Społecznej Fundacji Solidarności w Legnicy, stając na jego czele, co niebawem skutkowało sukcesem. Ośrodek rozpoczął swoją działalność 27. 6. 1992 roku. Przez pierwsze lata działał w pomieszczeniach wydzierżawionych od Szpitala Wojewódzkiego, a od lutego 1999 r. funkcjonuje we własnej siedzibie przy ul. Andersa 4.

W latach 1991-93 był senatorem RP; członkiem Senackiej Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia. W okresie od 1994 r. do roku 1997 piastował funkcję radnego Rady Miejskiej (z listy Ligi Legnickiej).

Był współzałożycielem Rady Nadzorczej Fundacji Prewencja i Bezpieczeństwo i pierwszym jej przewodniczącym. Odchodząc, pozostawił swoje oszczędności życia, które rodzina przekazała na rzecz utworzenia Fundacji jego imienia, wspomagającej m.in. kształcenie zdolnych studentów i lekarzy.

Należał do wielu organizacji i stowarzyszeń, m.in. Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Polskiego Towarzystwa Chirurgicznego, Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. Był też członkiem Rady Programowej Radia „el” Legnica oraz Biskupiej Rady Społecznej Diecezji Legnickiej.

Zmarł 04.07.1997 r. w szpitalu we Wrocławiu.


Nota o dr Pawle Jurosie zamieszczona w książce Jana Stanisława Smalewskiego
LEGNICZANIE znani-sławni-zasłużeni, Edytor 2008.


Sylwetka

Dr Paweł Juros zapisał się dobrze w pamięci paru pokoleń legniczan. Był i jest postacią symboliczną. Uosabiał los pokolenia, które wchodziło w dorosłość pod koniec II Wojny Światowej. Pochodził z licznej rolniczej rodziny osiadłej w XVIII w. na Śląsku Opolskim. Jej korzenie sięgały zarówno Polski jak i terenów obecnej Dalmacji. Po wojnie wyjechał do Wrocławia. Wybrał studia medyczne. Jako młody lekarz przyjechał do Legnicy, gdzie pod okiem dr Szulca zdobył specjalizację w zakresie chirurgii. Z tego okresu dobrze pamiętają go zarówno bon vivanci ówczesnego Klubu Inteligencji, ale i Ci z którymi w 1956r. próbował zwalić (linami) „Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej” na Placu Słowiańskim. Przede wszystkim jednak Paweł Juros jest i będzie zapamiętany, jako sławny legnicki chirurg, ordynator, lekarz o nieposzlakowanej uczciwości, bezinteresowności, całkowicie oddany swojej pracy. Czasem szorstki i wybuchowy, jednak w obliczu prawdziwego cierpienia, czuły i współczujący. Jak mówili o nim pacjenci: "Furiat i nerwus ale ludzkim życiem nie handluje".

Przyjemnie było iść z nim ulicą. Kłaniali mu się nisko ludzie możni, ale częściej tacy, których byłoby strach spotkać w nocy. Nie znosił wszelkiego cwaniactwa i prób wyłudzania publicznych pieniędzy. Jako lekarz orzecznik ZUS często temu zapobiegał. Był w tej postawie niezłomny.

Właśnie ta prawość, która z czasem była Jego synonimem, kazała mu w 1980r. zapisać się do NSZZ Solidarność. Nie oglądał się na innych, zrobił to jako jeden z pierwszych. Jego autorytet pociągnął i ośmielił innych. Był w Związku aktywny również w Stanie Wojennym. Nie tylko deklaratywnie, ale i czynnie, ratując z opresji ludzi zagrożonych więzieniem.

W 1988r. wszedł w skład władz pierwszej w Legnicy struktury Solidarności, która postanowiła wyjść z podziemia i działać jawnie. Była to Komisja Zdrowia NSZZ Solidarność. W 1989r. był jednym z organizatorów i aktywnych, do końca, członków Komitetu Budowy Ośrodka Diagnostyki Onkologicznej, Społecznej Fundacji Solidarności w Legnicy.

W wyborach do Parlamentu w 1991r. bez trudu zdobył mandat senatora z ramienia Porozumienia Centrum. Po zakończonej kadencji w Senacie, kandydował z sukcesem na radnego Rady Miejskiej w Legnicy. W 1997r. nawrót nieuleczalnej choroby nowotworowej zakończył Jego życie.



Ważne daty

  • 30.10.1954r. - uzyskał dyplom lekarza. Na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej we Wrocławiu
  • od 01.11.1954r - zatrudniony w legnickiej służbie zdrowia, do 30 czerwca 1996r. Ordynator Oddziału Chirurgicznego A Szpitala Chirurgicznego w Legnicy
  • od 1958r. - Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji ds. Inwalidztwa i Zatrudnienia - ZUS Oddział Legnica
  • 15.03.1966r. - uzyskał specjalizację drugiego stopnia zakresu chirurgii ogólnej
  • od 1980r. - członek NSZZ "Solidarność", ostatnio pełnił funkcję członka Komisji Zakładowej przy Wojewódzkim Szpitalu w Legnicy
  • od 30.09.1991. - pełnił funkcję Ordynatora Oddziału Chirurgicznego A
  • w latach 1991-1993 - Senator Rzeczypospolitej Polski
  • od 1994r. - Radny Rady Miejskiej w Legnicy
  • od 01.07.1996r. - po uzyskaniu emerytury, zatrudniony w Wojewódzkim Szpitalu w Legnicy na stanowisku starszego asystenta Oddziału Chirurgicznego


fot. Paweł Juros wraz ze swoim zespołem przed Szpitalem Chirurgicznym przy ulicy Murarskiej w Legnicy.


fot. Plakat wyborczy Pawła Jurosa do Senatu RP



Działalność społeczna

    Należał do następujących towarzystw i organizacji:
  • Polskie Towarzystwo Lekarskie
  • Polskie Towarzystwo Chirurgiczne
  • Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich
  • Społeczny Komitet Budowy Ośrodka Diagnostyki Onkologicznej Społecznej Fundacji Solidarności w Legnicy
  • Fundacja - Prewencja i Bezpieczeństwo (współzałożyciel fundacji)
  • Rada Programowa Radia "eL" Legnica
  • Biskupia Rada Społeczna Diecezji Legnickiej


Pożegnanie

Mowa pożegnalna podczas uroczystości pogrzebowych dnia 7 lipca 1997 roku,
którą w imieniu przyjaciół wygłosił Stanisław Obertaniec


Drogi Pawle!

Nasi najbliżsi Przyjaciele prosili mnie o słowa pożegnania nad Twoim grobem.

Drodzy zebrani.
Paweł Juros był przede wszystkim lekarzem, lekarzem chirurgiem - ordynatorem. Z natury szorstki, porywczy i wymagający, potrafił jednak okazać czułość w zetknięciu z prawdziwym cierpieniem. Nie miał względu na strój, na osobę, na zawartość portfela. Z drugiej strony bezwzględny dla wszystkich naciągaczy. Cieszył się wśród nich najgorszą opinią.

Praca była jego pasją. Gdy ją kończył, otwierał gazetę i szedł do domu. Wielu z tu obecnych pamięta jego sylwetkę, zatopionego w lekturze prasy na ulicach miasta.
Był sprawiedliwy: potrafił wygarnąć prawdę w oczy nawet, a może przede wszystkim przyjaciołom.
Był wierny: przyjaciół bronił zawsze przed atakiem obcych i swoich.
Był odważny: to między innymi On w 1956r. porywał się na obalenie pomnika na Placu Słowiańskim w Legnicy. Myśl o tym nawet dziś wielu wydaje się być śmiała.
Był uczciwy, sprawiedliwy, nieprzekupny, potrafił słuchać.

Na prawdziwy autorytet pracuje się latami. On go zdobył i rzucił na szalę w 1980r.
Gdy zakładaliśmy "Solidarność", nie przyglądał się długo listom, były jeszcze puste. Zapisał się bez wahania, był jej liderem i był "Solidarności" wierny aż do końca. Również, a może przede wszystkim w godzinach próby. W stanie wojennym na swoim oddziale przechowywał ludzi zagrożonych aresztowaniem. Jego mieszkanie służyło podziemnym strukturom i choć On i jego ś.p. żona doktor Bogumiła Walczak żyli skromnie, wyłącznie z pensji - łożyli znaczne kwoty na pomoc rodzinom represjonowanym.

Również w tej najnowszej historii u progu Niepodległości bez wahania całym sercem, staje w pierwszym szeregu odbudowujących Związek "Solidarność", a potem także struktury niepodległego Państwa. W 1991r. najwyższą liczbą głosów zostaje senatorem RP, a w maj 1994r. zostaje radnym Legnicy.

Paweł Juros. To nazwisko budziło i budzi respekt i szacunek.

Przyjemnie było Pawle z Tobą iść ulicą. Kłaniali Ci się ludzie zamożni i elegancko ubrani ale przede wszystkim ludzie cisi, ludzie biedni, bardzo skromni. A i tacy Ci oddawali szacunek, których w nocy spotkać byśmy nie chcieli, a i za dnia z daleka omijamy.
Tyś im życie nie raz ratował! Ci wszyscy są i dziś tutaj, by Ci się po raz ostatni pokłonić.
I jeszcze jedna refleksja płynąca z grona, które reprezentuję.
Możliwość przyjaźni i częstego obcowania z Tobą była dla każdego z nas jakimś szczęśliwym zrządzeniem losu.
Była też szczęściem dla dzieł, które podejmowaliśmy. Byłeś bowiem ich pierwszym recenzentem. Recenzentem bardzo surowym, ale twórczym.

Żegnamy Cię Senatorze Juros i choć wierzymy, że nie na zawsze, to będzie Cię nam brakowało. Zwłaszcza, że czas dla Polski gorący, a takich jak Ty niewielu.
Dopiero teraz widzimy ilu pytań Ci nie zadamy, ilu rzeczy się już nie dowiemy. Tym bardziej zachowujemy w pamięci Twoją postawę, Twoje słowa.
Odszedłeś. Przyjaciele zawsze odchodzą za wcześnie.

Żegnaj Pawle.
Żegnaj doktorze, senatorze Juros.



Wspomnienie

Wspomnienie o doktorze Pawle Jurosie
zamieszczone we wrześniowym numerze 1997 roku gazety DIL MEDIUM


Dzień 8 lipca 1997r. Był dla Legnickiej Służby Zdrowia i wielu mieszkańców Legnicy dniem żałoby. Żegnaliśmy doktora Pawła Jurosa, który zmarł 4.07.1997r. na Oddziale Neurochirurgii Woj. Szpitala om. Marciniaka we Wrocławiu.

W ciężkich dniach po operacji ponaglając prosił nas - "zróbcie coś, zróbcie coś, ja nie mam czasu, dalej, dalej".

Nawet ja, jako lekarz, w pełni świadoma ciężkiego stanu zdrowia Doktora, nie dopuszczałam do siebie myśli, że może Go nam zabraknąć. A może także jako współodpowiedzialna za jego zgodę na ryzykowną operację bałam się i nie dopuszczałam tych myśli ze strachu, że już nie zdążę nic zrobić, wytłumaczyć, porozmawiać, pomóc. Że ten czas już minął.

Doktor Juros zaczął chorować w 1991r. Po śmierci żony Bogumiły Walczak - lekarza pediatry, która troskliwie pielęgnował w ciągu kilku lat trwającej choroby nowotworowej. Kiedy poczuł się źle, poddał się rutynowym badaniom kontrolnym. Ich wyniki były szokiem dla wszystkich. Przybył ciężką, kilkunastogodzinną, ale skuteczną operację urologiczną w Szpitalu przy placu I-ego Maja we Wrocławiu. Długa i trudna rekonwalescencja zakończyła się podwójnym zwycięstwem - nad chorobą i nad przeciwnikami - wygrał w wyborach do Senatu RP II kadencji. Gratulacyjny toast spełniliśmy jeszcze przy łóżku chorego. Wkrótce nowe zadania związane z pracą w senacie dodały mu sił i skrzydeł po tragicznych miesiącach żałoby, cierpienia i fizycznego wyczerpania chorobą. Wrócił także do pracy zawodowej. Jak każdy rasowy chirurg nie wyobrażał sobie życia bez możliwości operowania. Jak wiele wszyscy w tym czasie z Niego czerpaliśmy. Jak wiele mogliśmy się uczyć. I nie tylko sztuki medycznej. Zawsze imponował prawością, uczciwością, niezłomnością i tym, że nie zajmował się byle czym. Polityczna działalność pozwoliła dostrzec i inne cechy jego charakteru - odwagę, bezinteresowność, umiejętność niekoniunkturalnych kompromisów. Zaskakiwał nas olbrzymią wiedzą historyczną i znajomością faktów powojennych losów Polski. Poznaliśmy jego zasługi dla NSZZ "Solidarność" od początku jej powstania. Był patriotą, choć nigdy tak siebie nie nazywał. Nie znosił patosu. Patriotyzm Doktora to nie słowo, ale codzienne, punktualne przychodzenie do pracy, rzetelnie i uczciwie spełnione obowiązki i życie tylko za pieniądze pobrane na koniec miesiąca ze szpitalnej kasy.

Był na swój sposób ekscentryczny. Niedbale ubrany, nigdy nie miał praktyki prywatnej, samochodu, choć wiedział o nich wszystko. Lubił dobre restauracje i dobre wino.

Miałam szczęście i zaszczyt cieszyć się przyjaźnią i sympatią Doktora przez ostatnie 6 lat. Pomógł mi bardzo w prowadzeniu Ośrodka, zdobywaniu funduszy na badania i budowę. Nauczył mnie dyscypliny myślenia, odróżniania spraw ważnych od tych, którymi nie warto się zajmować. Jego znajomość ludzkich życiorysów, charakterów i postaw wobec zmieniającej się historii jak kompas wyznaczała właściwy kierunek. Była wyrzutem sumienia dla wszystkich, którzy żyjąc w moralnym chaosie i relatywiźmie, próbują tłumaczyć swoje takie czy inne wybory "koniecznością", "bo takie jest życie", "bo tak wszyscy robią". Tak ja, jak i grono najbliższych przyjaciół mieliśmy szczęście mieć Jurosa. To był dar losu, że nas łajał, napominał, zmuszał do rozważnych słów i skutecznej pracy. Specyficzny krytycyzm, z jakim słuchał naszych racji zmuszał do kontroli, nie tylko tego co się mówi, ale także tego co się myśli. Charakterystycznym spojrzeniem i wyrazem twarzy dawał do zrozumienia, że myślimy i mówimy bez sensu. Wszyscy, którzy Go znali, pamiętają te grymasy i gesty zniecierpliwienia, gdy mówiło się przy nim byle co.

Trudno było patrzeć na doktora w te ostatnie dni. Nieświadomemu niemocy kontroli własnego ciała, w dobrej wierze wiązaliśmy ręce, by znowu nie szukać nowego wkłucia. "Gdzie jest Dorota?" Jestem. "Jesteś za mało Dorotowata, Dorota by mnie rozwiązała". W ostatnich 3 dniach już nie mógł mówić. Respirator. Patrzył tylko. Mam nadzieję, że teraz już wie, że i my byliśmy bezsilni i w jakiś sposób nieporadni wobec Jego cierpienia. Wierzymy, że nam wybaczył, iż odchodząc od Niego lżej było nam widzieć w jego zmęczonym, półprzytomnym spojrzeniu ograniczenie świadomości niż błaganie o obecność. Przecież nigdy się nie skarżył, nigdy o nic nie prosił...

Na pogrzeb przybyło około 1000 osób.
Mszę świętą odprawił i uroczystościom przewodniczył J.E. Ks. Infułat Władysław Bochnak. Ks. Infułat wygłosił również homilię w oparciu o życiorys Doktora, zwrócił uwagę na eschatoliczny wymiar ludzkiego życia i realizację lekarskiego powołania.

Wśród wielu koncelebrujących księży, dwóch braci: ks. Józef Juros - misjonarz i ks. Helmut Juors - profesor ATK. Nad trumną przemówił doktor Jerzy Turzański. Przypomniał etapy pracy zawodowej i pożegnał doktora Jurosa w imieniu pracowników służby zdrowia. Witold Idczak przewodniczący Rady Miejskiej w Legnicy opowiedział o publicznej i politycznej służbie zmarłego i pożegnał Go w imieniu Radnych i Urzędu Miasta Legnicy. Najtrudniejsze słowa wypowiedział Stanisław Obertaniec senator RP I kadencji, obecnie dyrektor Katolickiego Radia "Legnica". Żegnał Doktora w imieniu przyjaciół...
Potem ostatnia droga wśród prawie nieruchomego konduktu, szczelnie wypełniającego cmentarną aleję. Jak wszystkich zmarłych lekarzy Legnicy, tak i Doktora żegnały syreny karetek pogotowia. Marsz Żałobny Chopina, pochylone sztandary Solidarności i Miasta Legnicy ,"Niech aniołowie zabiorą Cię do raju". Wieńce, kwiaty, kwiaty, kwiaty...
Legniczanie nie zapominają. Przy grobie zawsze palą się znicze. Są świeże bukiety. Wielu ludzi podchodzi, przystaje, modli się.

Doktor Juros pozostawił nam swoje oszczędności. Rodzina - pięciu braci zrzeka się prawa do nich na rzecz utworzenia Fundacji im. doktora Pawła Jurosa wspomagającej między innymi kształcenie zdolnych studentów i lekarzy.
Od 1 września 1997r. w Katedrze Legnickiej pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła codziennie o godzinie 18:30 będzie odprawiana Msza Św. Gregoriańska za duszę ś.p. Pawła Jurosa. Ofiarę na Msze Święte złożyli uczestnicy pogrzebu. Wszystkich, którym droga jest pamięć Doktora zapraszamy do Legnicy lub do duchowego uczestnictwa w tych Mszach.


Lek. Dorota Czudowska
Dyrektor Ośrodka Diagnostyki Onkologicznej Społecznej
Fundacji Solidarności w Legnicy


fot. Grób Pawła Jurosa na cmentarzu w Legnicy